Ostatnie wiadomości

Strony: [1] 2 3 ... 10
1
Sprawy życia lub śmierci / Where is Administration forum.antysop.info ??
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Shinergyfzl dnia Grudnia 11, 2025, 19:36:58  »
Can I contact Administration?
I'ts important.
Thank.
2
Zespoły / RHYTHMSECT - THIS IS DARK FUNK (2024)
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Techminator dnia Kwietnia 13, 2025, 18:30:17  »
RHYTHMSECT - THIS IS DARK FUNK (2024)

Dwuosobowy zespół perkusisty Grzegorza Pluty i basisty Patyra (znanych wcześniej m.in. z projektów Licho i Koniec Pola), powraca z nową muzyką. Przy okazji wydania kolejnego albumu projekt, który dotychczas skrywał się pod enigmatycznym symbolem –S–, rozwinął swoją nazwę i rozpoczyna kolejny twórczy etap jako RhythmSect. Eksplorowane na poprzednich płytach duetu pogranicza eksperymentalnego jazzu i doom metalu w obecnej odsłonie jeszcze bardziej wyraźnie odsłaniają fascynacje funkiem, dubem i drum'n'bassem tworząc styl, którzy sami muzycy określają mianem „dark funku”.

Podobnie jak przy okazji wcześniejszych albumów, również na This Is Dark Funk artyści zaprosili do współpracy specjalistę od dęciaków. Na poprzednich wydawnictwach sesyjne partie zarejestrowali m.in. Paweł Szamburski i Michał Górczyński. Tym razem współpracę nawiązano z Piotrem Łyszkiewiczem (znanym m.in. z projektu Psychogeografia), który poza partiami saksofonu i klarnetu nasycił brzmienie płyty mroczną elektroniką.

Bazą dla dźwięków wypełniających This Is Dark Funk jest perkusyjno-basowy groove otulający słuchacza hipnotycznym transem. Z jednej strony jest on energetyczny i pobudzający, z drugiej – zmierza w stronę nieprzeniknionej ciemności. Rozbudowane warstwy instrumentów dętych pozwalają skręcać muzyce w stronę dark jazzu i współczesnego fusion, a elektronika podbarwia brzmienie post-rockowym pejzażem. Spójność muzycznej koncepcji nie kłóci się z różnorodnością klimatów przepełniających płytę; odnajdą się w tej muzyce zarówno zaprzysięgli miłośnicy jazz-rocka i funku, jak i fani cięższych eksperymentalnych brzmień czy słuchacze czujący sentyment do nowofalowego pulsu sekcji rytmicznej.

Audio Cave


Trudno o bardziej bezpośredni tytuł płyty niż informacyjny "This Is Dark Funk", zwłaszcza jeśli w tej prostocie znajduje się celna zapowiedź - czy wręcz obietnica - jej zawartości. Na taki krok zdecydował się zespół RhythmSect, który zainicjował tym samym nowy rozdział w ponad dziesięcioletniej historii. Duet Grzegorza Pluty i Patyra (sekcji rytmicznej znanej najbardziej z avant-metalowego Licha) porzucił po jedenastu latach nazwę -S-, zaciera za sobą większość metalowych tropów, stawiając na ponurą przebojowość.

Osoby, które śledziły RhythmSect jeszcze pod poprzednim szyldem i znają takie płyty jak brutalnie surowy debiut "Untitled LP1" czy wydany dwa lata temu, bardziej rozbudowany narracyjnie "Dom, w którym mieszkał wąż", będą zaskoczeni. Okazuje się, że z biegiem lat obaj instrumentaliści odrzucili zbędne gatunkowe zapożyczenia, zmierzając ku dużo bardziej oszczędnej i zarazem jaśniej wyklarowanej formule.

"This Is Dark Funk" zawiera bowiem siedem znacznie krótszych form, niż te, do których jeszcze jako -S- (zwłaszcza na "Zabijanie czasu I", które jest właściwie suitą z momentami zahaczającymi o Merkabah) panowie zdążyli swoją publiczność przyzwyczaić. Nie ma już czarcich, czerpiących z blackmetalu wokali, nie ma monumentalnego brzmienia ani sludge'owego mozołu. Wyeksponowane jest natomiast to, w czym zespół ewidentnie czuł się najlepiej, czyli groove. Jedyną stałą w stosunku do poprzednich wydawnictw pozostaje podtrzymanie tradycji zapraszania na płyty saksofonistów lub klarnecistów - tym razem jest to Piotr Łyszkiewicz z Psychogeografii, której elektroakustyczny debiut "Random Roots" wydało cztery lata temu Gusstaff Records.

Efekt tych przemian jest doprawdy hipnotyczny. Na pierwszy plan wybija się pozornie nieskomplikowana filozofia ciągłych repetycji, w obrębie których zadbano jednak o odpowiednio angażującą dynamikę. Na przykład w "Boredom & the Cult of Fire" za sprawą gęstych fillerów i intensywnego grania stopą pobrzmiewają echa metalowej przeszłości duetu, które dzięki subtelnemu przejściu zyskują energię kwaśnego, klubowego tematu. Mimo że dławiący się bas Patyra tonie w (trochę za bardzo) monotonnych, jaskiniowych pogłosach, popadając przez to w brzmieniową martwotę i pulsując wściekle niczym upiorny sygnał wydobywający się z pozaziemskiej otchłani, zachowuje zaskakującą lekkość. Jego technika w "Twilight of the Funk" przywodzi wręcz na myśl Primusa, tyle że w uproszczonej wersji. Gdy w drugiej połowie utworu partia perkusji ulega rozwarstwieniu, całość szybko przeradza się w motoryczną galopadę, jednocześnie robiąc miejsce na urocze basowe ornamenty i porykiwania klarnetu basowego.

Z całej trójki to właśnie Łyszkiewicz gra najbardziej różnorodnie. Odczarowuje potencjalnie groźną dla niektórych słuchaczy łatkę "saksofonisty eksperymentalnego" znaną z Psychogeografii, dążąc przeważnie do łagodnych, ale zapadających w pamięć melodii, które zdarza mu się uzupełnić nowofalowymi wstawkami syntezatorów. Słychać to zwłaszcza w unikającym typowego dla tamtej epoki przesłodzonego kiczu, udanego "Trespassers". Rzeczony Psychogeograf sięga również po klarnet basowy, charcząc i wyjąc wysoko w "Rencounters", a quasi-sludge'owe tempo w "Disintegration Groove" przełamane zostaje przez niego zmysłowym, mruczącym riffem saksofonu mocno w stylu Dany Colleya z Morphine.

Choć pod kątem brzmienia i wykorzystania efektów "This Is Dark Funk" dopada momentami monotonia, a niektóre fragmenty linii basowych - mimo że piekielnie chwytliwe - mogą trochę się ze sobą zlewać, mamy do czynienia z najbardziej energetycznym i przystępnym dziełem zespołu. Funk w jego wykonaniu jest faktycznie nieco mroczny, na pewno posępny i smolisty, ale wielokrotnie zaskakuje przestrzennością i nie traci przy tym rytmicznej lekkości oraz harmonijnej, jazzującej swobody nadanej przez pomysłowego Łyszkiewicza. Drzemie w tym materiale ogromny potencjał koncertowy, bo trzydzieści sześć minut upływa pod znakiem żwawego podrygiwania, które pod klubową sceną prawdopodobnie zamieniłoby się w opętańczą potańcówkę. RhythmSect idzie w bardzo atrakcyjnym kierunku.

Mateusz Sroczyński

..::TRACK-LIST::..

1. Trespassers 04:45
2. Disintegration Groove 04:54
3. Boredom & The Cult of Fire 06:14
4. Drowning the Light 05:12
5. Twilight of the Funk 06:59
6. Beneath the Groove 04:08
7. Rencounters 03:54

..::OBSADA::..

Grzegorz (Licho, Koniec Pola) - drums
Patyr (Licho, Koniec Pola, In The Court Of A Broken Flesh, Strzępy) - bass

Feat. Piotr Łyszkiewicz (Psychogeografia) - session saxophone, clarinet / electronics


https://www.youtube.com/watch?v=046VErm1OVE
3
Muzycy / BILL BRUFORD'S EARTHWORKS - BILL BRUFORD'S EARTHWORKS COMPLETE (2019) [LIVE IN S
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Techminator dnia Grudnia 19, 2024, 00:19:35  »
BILL BRUFORD'S EARTHWORKS - BILL BRUFORD'S EARTHWORKS COMPLETE (2019) [LIVE IN SANTIAGO (2002)]

After the dissolution of KING CRIMSON (80's edition), Bill BRUFORD recruited sax player Iaian Ballamy, keyboardist, horn and trumpet player Django Bates and acoustic bass player Mick Hutton to form EARTHWORKS - a perfect platform to showcase his true passion: jazz. Apart from BRUFORD, EARTHWORKS's latest incarnation featured Tim Garland on sax, flute and bass clarinet, Steve Hamilton on piano and Mark Hodgson on bass. The band is credited with six studio albums, two live cd's and one compilation disk.

BRUFORD himself considers their first album (the eponymous 1987 "Earthworks") one of the highlights of his career and perhaps rightly so. Even though it is very much a product of the jazz genre, the eclecticism of influences including world music elements, the varied structures and moods of the compositions, and the dynamic musicianship make this as progressive an album as one can get. With "The Sound of Surprise" released in 2001, however, the band seems to have ditched electronic sound sculptures in favour of a more traditional jazz kit; as a result, the music reaches an almost cool, hard-bop and old-school fusion, not unlike what post-boppers were doing before BRUFORD joined YES in 1968. This album, along with the subsequent studio release "The Sound of Surprise" in 2001, isn't exactly cutting edge or innovative but still quite likeable.

If you don't like jazz, stay away from this band. If you do, their first studio album comes highly recommended. If you want to hear BRUFORD and the boys hit on all cylinders, you can't go wrong with their 1994 "Stamping Ground - Live" album.

Po rozwiązaniu KING CRIMSON (edycja z lat 80.), Bill BRUFORD zwerbował saksofonistę Iaiana Ballamy'ego, klawiszowca, trębacza i waltornistę Django Batesa oraz basistę akustycznego Micka Huttona, aby utworzyć EARTHWORKS - idealną platformę do zaprezentowania swojej prawdziwej pasji: jazzu. Oprócz BRUFORD, w najnowszej inkarnacji EARTHWORKS wystąpili Tim Garland na saksofonie, flecie i klarnecie basowym, Steve Hamilton na pianinie i Mark Hodgson na basie. Zespół ma na swoim koncie sześć albumów studyjnych, dwa koncertowe CD i jedną płytę kompilacyjną.

Sam BRUFORD uważa ich pierwszy album (tytułowy „Earthworks” z 1987 r.) za jeden z najważniejszych momentów swojej kariery i być może słusznie. Mimo że jest to w dużej mierze produkt gatunku jazzowego, eklektyzm wpływów, w tym elementów muzyki świata, zróżnicowane struktury i nastroje kompozycji oraz dynamiczna muzykalność sprawiają, że jest to tak progresywny album, jak to tylko możliwe. Jednak wraz z wydaniem „The Sound of Surprise” w 2001 roku zespół wydaje się porzucać elektroniczne rzeźby dźwiękowe na rzecz bardziej tradycyjnego zestawu jazzowego; w rezultacie muzyka osiąga niemal chłodny, hard-bopowy i oldschoolowy fuzję, nie inaczej niż to, co robili post-bopperzy, zanim BRUFORD dołączył do YES w 1968 roku. Ten album, wraz z późniejszym wydaniem studyjnym „The Sound of Surprise” w 2001 roku, nie jest dokładnie nowatorski ani innowacyjny, ale nadal całkiem przyjemny.

Jeśli nie lubisz jazzu, trzymaj się z daleka od tego zespołu. Jeśli lubisz, ich pierwszy album studyjny jest wysoce zalecany. Jeśli chcesz usłyszeć BRUFORD'A i chłopaków grających na najwyższych obrotach, koniecznie sięgnij po ich album „Stamping Ground - Live” z 1994 roku.

..::TRACK-LIST::..

Live In Santiago:
1. Turn And Return 2:48
2. Revel Without A Pause 8:24
3. Bajo Del Sol 8:18
4. Modern Folk 6:14
5. Come To Dust 8:05
6. Triplicity 8:22
7. Seems Like A Lifetime Ago Pt. 1 2:42
8. One Of A Kind 8:05
9. The Wooden Man Sings And The Stone Woman Dances 7:49
10. Beelzebub 3:41
11. Footloose And Fancy Free 7:13

..::OBSADA::..

Saxophone [Saxophones], Bass Clarinet - Tim Garland
Acoustic Bass - Mark Hodgson
Drums - Bill Bruford
Keyboards - Steve Hamilton

https://www.youtube.com/watch?v=KOPmFmpZbRM
4
Zespoły / HYPNOS 69 - THE INTRIGUE OF PERCEPTION (2004)
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Techminator dnia Grudnia 19, 2024, 00:14:18  »
HYPNOS 69 - THE INTRIGUE OF PERCEPTION (2004)

A Belgian act from Diest, originally started as Starfish back in 1994, found by guitarist/singer Steve Houtmeyers, bassist/keyboardist Tom Vanlaer and drummer Dave Houtmeyers.The next year they changed their name to Hypnos 69 and debuted in 2000 with a 10'' vinyl EP, followed two years later by the full-length work ''Timeline traveller''.The next year, with new member Steven Marx on sax and keyboards, they released ''Promise of a new moon'', both albums were issued on Rocknrollradio and are good examples of Heavy/Psychedelic Rock.Hypnos 69 then signed with the German record label ElektroHasch and in 2004 comes the third album of the group ''The intrigue of perception'', recorded in April/May 2004 at Artsound Studio in Houthalen.
On this third work Hypnos 69 had fully transformed to a Heavy/Psych/Prog Rock group, splitting their sound between modern Prog ala PORCUPINE TREE and vintage inspirations, including KING CRIMSON, MARSUPILAMI and VAN DER GRAAF GENERATOR.Their sound still included lots of abstract, jamming parts with a strong psychedelic flavor, but their horizons had fully opened with the addition of Steven Marx, who strengthened their sound with his competitive keyboard work and his frenetic sax introductions.Low tempo jamming solos, jazzy vibes and hypnotic grooves are basic ingredients of their music, which is now also led by huge Mellotron waves, smooth electric pianos and haunting sax lines similar to DAVID JACKSON's work or even DIDIER MALHERBE's of GONG fame.This way Hypnos 69's musicianship obtains an obscure, slightly dark and fairly adventurous contrast with plenty of instrumental madness contained.These elements appear mostly in the longer tracks, which alternate between narcotic moves and heavier tones, the shorter ones are straighter, mostly with powerful guitar parts, even reminding a bit of KANSAS or URIAH HEEP'S more accesible material.However you shouldn't get fooled by the length of the last track ''Absent Friends'', which lasts for about 5 minutes, followed by 20 minutes of silence, in a really dull choice by the group.

File along other Retro-influenced Psych/Prog groups like ASTRA, DIAGONAL or CRANIUM PIE.And definitely interesting music for most of the way.Recommened.

Belgijski zespół z Diest, pierwotnie założony w 1994 roku pod nazwą Starfish, założony przez gitarzystę/wokalistę Steve'a Houtmeyersa, basistę/klawiszowca Toma Vanlaera i perkusistę Dave'a Houtmeyersa. W następnym roku zmienili nazwę na Hypnos 69 i zadebiutowali w 2000 roku 10-calową winylową EP-ką, po której dwa lata później wydali pełnometrażowy album „Timeline traveller”. W następnym roku, z nowym członkiem Stevenem Marxem na saksofonie i klawiszach, wydali „Promise of a new moon”, oba albumy zostały wydane w Rocknrollradio i są dobrymi przykładami ciężkiego/psychodelicznego rocka. Hypnos 69 podpisał następnie kontrakt z niemiecką wytwórnią płytową ElektroHasch, a w 2004 roku ukazuje się trzeci album grupy „The intrigue of perception”, nagrany w kwietniu/maju 2004 roku w Artsound Studio w Houthalen. W tym trzecim utworze Hypnos 69 całkowicie przekształcił się w grupę Heavy/Psych/Prog Rock, dzieląc swoje brzmienie pomiędzy nowoczesnym Prog ala PORCUPINE TREE i inspiracjami vintage, w tym KING CRIMSON, MARSUPILAMI i VAN DER GRAAF GENERATOR. Ich brzmienie nadal zawierało wiele abstrakcyjnych, jammowanych części z silnym psychodelicznym posmakiem, ale ich horyzonty zostały w pełni otwarte po dołączeniu Stevena Marxa, który wzmocnił ich brzmienie swoją konkurencyjną grą na klawiszach i frenetycznymi wejściami saksofonu. Jamowe solówki w wolnym tempie, jazzowe wibracje i hipnotyczne groove'y to podstawowe składniki ich muzyki, która jest teraz prowadzona również przez potężne fale Mellotronu, gładkie pianina elektryczne i hipnotyzujące linie saksofonu podobne do twórczości DAVIDA JACKSONA, a nawet DIDIER MALHERBE'A, sławnego z GONGU. W ten sposób muzykalność Hypnos 69 uzyskuje niejasny, nieco mroczny i dość awanturniczy kontrast z mnóstwem instrumentalnych szaleństwo. Te elementy pojawiają się głównie w dłuższych utworach, które naprzemiennie przeplatają się z narkotycznymi ruchami i cięższymi tonami, krótsze są bardziej proste, głównie z mocnymi partiami gitary, przypominającymi nawet trochę bardziej przystępny materiał KANSAS lub URIAH HEEP. Jednak nie daj się zwieść długości ostatniego utworu ''Absent Friends'', który trwa około 5 minut, po czym następuje 20 minut ciszy, w naprawdę nudnym wyborze grupy.

Dołącz do innych grup psych/prog z wpływami retro, takich jak ASTRA, DIAGONAL lub CRANIUM PIE. I zdecydowanie interesująca muzyka przez większość drogi. Polecane.

apps79

..::TRACK-LIST::..

1. The Endless Void 07:47
2. Good Sinner - Bad Saint 09:55
3. Third Nature 06:27
4. Twisting the Knife 04:20

The Intrigue of Perception:
5. Islands on the Sun 03:02
6. The Next Level 04:38
7. Castle in the Sky 07:26

8. Absent Friends 25:24

..::OBSADA::..

Steve Houtmeyers - electric & acoustic guitars, vocals, theremin, space echo
Tom Vanlaer - bass, Moog Taurus, Hammond, Fender Rhodes
Dave Houtmeyers - drums, percussion, timpanis, glockenspiel, KorgMS20, MS50, SQ10
Steven Marx - tenor & bariton saxophone, Fender Rhodes, Hammond, mellotron, clarinet

https://www.youtube.com/watch?v=yyYC56c3zdU
5
Muzycy / MIECZYSŁAW KOSZ - DEBIUT. JAZZ JAMBOREE '67+'68 (2024)
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Techminator dnia Grudnia 19, 2024, 00:10:53  »
MIECZYSŁAW KOSZ - DEBIUT. JAZZ JAMBOREE '67+'68 (2024)

Postać Mieczysława Kosza, niewidomego pianisty, który miał szansę zaistnieć na scenie jazzowej na przestrzeni zaledwie kilku lat, wciąż przyciąga uwagę słuchaczy i muzyków. Jego koncerty pamiętają już tylko najstarsi, płyt jak dotąd ukazało się niewiele, zatem każde wydawnictwo z materiałem nieznanym bądź zapomnianym, staje się wydarzeniem.

I jest nim z pewnością nowy album Polskiego Radia z zapisem dwu występów pianisty, zarejestrowanych w Sali Kameralnej (1967) i Sali Koncertowej (1968) Filharmonii Narodowej w ramach festiwali Jazz Jamboree.

Kosz grał standardy (Israel, Summertime, Yesterdays), parafrazę chopinowskiego Preludium c-moll oraz trzy kompozycje własne (Złudzenie, Sygnały, Wspomnienie, Bajka). Nie krył wówczas fascynacji stylem i poetyką Billa Evansa, co znajdowało wyraz m.in. w narracji, sposobie prowadzenia frazy, harmonii i może przede wszystkim w jakości dźwięku. Głównie w standardach, które w tamtych latach stanowiły dla każdego pianisty jazzowego repertuar obowiązkowy.

Ale równie intrygujące i dla wielu słuchaczy najciekawsze są kompozycje Kosza, w których daje upust swojej wyobraźni i swoim emocjom. Rozpięte niekiedy na szerokim łuku, zwiastowały kierunek, w jakim mógł podążyć w przyszłości. Potwierdzają to słowa pianisty, przytoczone w opisie płyty: "Lubię utwory o charakterze monumentalnym. Takie utwory, z dużym zróżnicowaniem dynamicznym i bogactwem środków artykulacyjnych chciałbym komponować w przyszłości".

Los nie pozwolił mu zrealizować tych planów, ale sam kierunek, w którym podążał, a który możemy dziś kojarzyć choćby ze szkołą późnego Ahmada Jamala, zaowocował w twórczości następnego pokolenia polskich pianistów jazzowych. Ten album powinien znaleźć się na półkach wielu słuchaczy, niekoniecznie znawców jazzu.

..::TRACK-LIST::..

Nagrano w Sali Kameralnej Filharmonii Narodowej w Warszawie 13. października 1967 roku
1. Israel (John Carisi)
2. Preludium c-moll op. 28 (Fryderyk Chopin)
3. Złudzenie (Mieczysław Kosz)
4. Summertime (George Gershwin, Ira Gershwin)

Nagrano w Sali Koncertowej Filharmonii Narodowej w Warszawie 19. października 1968 roku.
5. Sygnały (Mieczysław Kosz)
6. Wspomnienie (Mieczysław Kosz)
7. Yesterdays (Jerome Kern, Otto Harbach)
8. Bajka (Mieczysław Kosz)

..::OBSADA::..

Mieczysław Kosz - fortepian
Janusz Kozłowski - kontrabas
Sergiusz Perkowski - perkusja

https://www.youtube.com/watch?v=7I4AvCjGCjE[/i]]https://www.youtube.com/watch?v=7I4AvCjGCjE
6
Muzycy / LECH JANERKA - PIOSENKI (1989/2024) [SACD HYBRID]
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Techminator dnia Grudnia 19, 2024, 00:08:25  »
LECH JANERKA - PIOSENKI (1989/2024) [SACD HYBRID]

Limitowana edycja albumu Lecha Janerki „Piosenki” (SACD Hybrid) wydana w limitowanym nakładzie, w cyklu „Polskie Nagrania catalogue selections”. Jest to pierwsza w Polsce edycja tej płyty zrealizowana w formacie SACD (Super Audio Compact Disc).

"Piosenki" zostały zarejestrowane w 1987 roku. To drugi solowy album Lecha Janerki - ikony polskiej sceny muzycznej, wprowadza nas w świat, w którym szarość codzienności spotyka się z eksplozją twórczej energii. Pamiętasz ponury Wrocław z tamtych lat? A może zgiełk kolorowego Krakowa, w którym Janerka nagrywał album? Oto niezwykła muzyczna historia, która zaczęła się od nocnej improwizacji i trwa w ponadczasowych piosenkach!
Album jest eksplozją emocji od hipnotyzujących melodii po energetyczne utwory, każdy kawałek to odrębna historia. Wśród przebojów znajdują się: „Niewalczyk”, „Paragwaj” i wiele innych ważnych dla polskiej muzyki rockowej utworów. W książeczce edycji znajduje się obszerny tekst odsłaniający kulisy powstania albumu.

Pierwszy raz w Polsce klasyka polskiej muzyki rozrywkowej ukazuje się na nośniku SACD. Cykl zawiera najważniejsze płyty z katalogu Polskich Nagrań, które zostały na nowo zremasterowane i wydane z niespotykaną dotąd starannością w formacie SACD. Wybór tego formatu jest ukłonem w stronę audiofilów.

Reedycja najważniejszych płyt w formacie SACD, ze względu na dostępność archiwów Polskich Nagrań w postaci analogowych taśm matek, jest naturalnym wyborem umożliwiającym najdoskonalsze zbliżenie się albumów do analogowego oryginału wynosząc je na niespotykany dotąd na polskim rynku muzycznym poziom.
W celu zapewnienia pełnej zgodności ze standardowymi odtwarzaczami płyt CD, niniejszy seria SACD została wykonana jako hybrydowa i zawiera dodatkową warstwę danych w formacie CD Audio, czytaną przez wszystkie odtwarzacze CD. Częstotliwość próbkowania strumienia danych DSD wykorzystywanego na płytach SACD jest 64 razy wyższa niż na płycie audio CD i wynosi 2,824MHz.

..::TRACK-LIST::..

1. Bomb 3:20
2. Bądźmy Dziećmi 3:07
3. 6 Dni Tygodnia 4:15
4. Wszyscy Inteligentni Mężczyźni Idą Do Wywiadu 2:02
5. Paragwaj 4:56
6. Jutro Będę W N.Y. (Z Tobą) 1:30
7. Bez Kolacji 3:20
8. Niewalczyk 3:33
9. Piosenki Wigilijne 3:28
10. Leniwie Lecąc (Piosenka Dla Martina R.) 3:50
11. Piosenka Dla Żywych 4:30
12. Urodziny 0:59

..::OBSADA::..

Vocals, Bass Guitar, Guitar - Lech Janerka
Guitar - Krzysztof Pociecha
Keyboards, Choir - Janusz Grzywacz
Cello - Bożena Janerka

https://www.youtube.com/watch?v=5-ffzuwsXJI
7
Muzycy / JOHNNY CASH - THE FABULOUS JOHNNY CASH (1958/2014)
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Techminator dnia Grudnia 18, 2024, 23:26:37  »
JOHNNY CASH - THE FABULOUS JOHNNY CASH (1958/2014)

The Fabulous Johnny Cash is the second studio album by American country singer Johnny Cash and his first to be released by Columbia Records. The album was released on November 3, 1958, not long after Cash's departure from Sun Records.

The album features five tracks written by Cash and backing vocal performances by The Jordanaires (who at this time were also regulars on Elvis Presley's recording sessions for RCA Records). Overall, even though the album is only 29 minutes in length, it is considered one of Cash's most cohesive pieces. This is largely because his sessions with Columbia were completed over a two-month period. That is greatly reduced when compared to the year by year sessions by Sun Records.

The Fabulous Johnny Cash to drugi album studyjny amerykańskiego piosenkarza country Johnny'ego Casha i pierwszy wydany przez Columbia Records. Album został wydany 3 listopada 1958 roku, niedługo po odejściu Casha z Sun Records.

Album zawiera pięć utworów napisanych przez Casha i wokale wspierające The Jordanaires (którzy w tym czasie byli również stałymi uczestnikami sesji nagraniowych Elvisa Presleya dla RCA Records). Ogólnie rzecz biorąc, mimo że album ma tylko 29 minut, jest uważany za jeden z najbardziej spójnych utworów Casha. Wynika to głównie z faktu, że jego sesje z Columbia trwały dwa miesiące. To znacznie mniej w porównaniu z sesjami Sun Records z roku na rok.

..::TRACK-LIST::..

1. Run Softly Blue River
2. Frankie's Man Johnny
3. That's All Over
4. The Troubador
5. One More Ride
6. That's Enough
7. I Still Miss Someone
8. Don't Take Your Guns to Town
9. I'd Rather Die Young
10. Pickin' Time
11. Shepherd of My Heart
12. Supper Time

13. The Story of a Broken Heart (1960 - Bonus Track)

..::OBSADA::..

Johnny Cash - lead vocals, acoustic rhythm guitar
The Jordanaires - background vocals
Luther Perkins - lead guitar
Marshall Grant - bass
Marvin Hughes - piano
Morris Palmer - drums
Buddy Harman - drums on 'Supper Time'
Don Helms - steel guitar

https://www.youtube.com/watch?v=IO8ZvkzYhiE
8
Muzycy / JOHNNY CASH - HYMNS BY JOHNNY CASH (1959/2014)
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Techminator dnia Grudnia 18, 2024, 23:23:47  »
JOHNNY CASH - HYMNS BY JOHNNY CASH (1959/2014)

In this inspiring collection, Johnny Cash turns his attention from the popular songs that have made him one of the brightest stars of today to the simpler songs of faith and devotion, presenting a program that combines religious feeling with music in splendid fashion. There are many fine hymns to choose from, and sometimes the old favorites are too often chosen, at the expense of the excellent new religious songs being written every day. For this program, Johnny Cash has chosen a few old favorites and some splendid new creations, including several he composed himself.

Johnny Cash, in fact, began his remarkable career as a composer, jotting down musical ideas that occurred to him. He started out in his home town of Dyess, Arkansas, singing with his friends and in church, and, after the army, attended radio school. It was there that his interest in music really flowered, and he began to take his pastime seriously. As last he gathered together a few of his songs and started to call on record companies, and within a short time was signed not only as a composer but as a performer as well. His first four songs were all big hits, as were several subsequent numbers, and his records shot to the top of the best-seller lists. He joined the cast of the Grand Ole Op’ry, working with such stars as Marty Robbins, Carl Perkins and Ray Price, and then, with a movie career in the offing, moved to Hollywood, where he lives today, with his wife and three small daughters.

Here he is heard in his selection of hymns, singing them reverently and fervently, and investing them with deep meaning. Among the songs are It Was Jesus, formerly called Who Was It and the ever-moving Swing Low, Sweet Chariot, sung in his own arrangement. The hymns which he himself has written included It was Jesus, Are All the Children In (written with Oliver Greene), The Old Account, I Called Him (written with E. Roy Cash, Sr.), He’ll Be a Friend and Lead Me, Father. No one can listen to Johnny Cash singing these hymns, or the others in this program, without sensing at once the warm blend of artistry and sincerity that has so quickly made him a star, and no one can listen without sharing in that sincerity.

W tej inspirującej kolekcji Johnny Cash zwraca uwagę od popularnych piosenek, które uczyniły go jedną z najjaśniejszych gwiazd współczesności, na prostsze piosenki o wierze i oddaniu, prezentując program, który łączy uczucia religijne z muzyką w wspaniały sposób. Jest wiele wspaniałych hymnów do wyboru, a czasami zbyt często wybierane są stare ulubione utwory, kosztem doskonałych nowych pieśni religijnych pisanych każdego dnia. Do tego programu Johnny Cash wybrał kilka starych ulubionych utworów i kilka wspaniałych nowych utworów, w tym kilka, które sam skomponował.

Johnny Cash rozpoczął swoją niezwykłą karierę jako kompozytor, zapisując pomysły muzyczne, które przychodziły mu do głowy. Zaczynał w swoim rodzinnym mieście Dyess w Arkansas, śpiewając z przyjaciółmi i w kościele, a po wojsku uczęszczał do szkoły radiowej. To tam jego zainteresowanie muzyką naprawdę rozkwitło i zaczął traktować swoje hobby poważnie. Jako ostatni zebrał kilka swoich piosenek i zaczął dzwonić do wytwórni płytowych, a w krótkim czasie został podpisany nie tylko jako kompozytor, ale także jako wykonawca. Jego pierwsze cztery piosenki były wielkimi hitami, podobnie jak kilka kolejnych, a jego płyty znalazły się na szczycie list bestsellerów. Dołączył do obsady Grand Ole Op’ry, współpracując z takimi gwiazdami jak Marty Robbins, Carl Perkins i Ray Price, a następnie, mając na horyzoncie karierę filmową, przeniósł się do Hollywood, gdzie mieszka do dziś, z żoną i trzema małymi córkami.

Tutaj można go usłyszeć w jego wyborze hymnów, śpiewających je z czcią i żarliwością, nadając im głębokie znaczenie. Wśród piosenek znajdują się It Was Jesus, dawniej nazywany Who Was It i wiecznie poruszający Swing Low, Sweet Chariot, śpiewany w jego własnej aranżacji. Hymny, które sam napisał, to m.in. It Was Jesus, Are All the Children In (napisane z Oliverem Greene), The Old Account, I Called Him (napisane z E. Royem Cashem Sr.), He’ll Be a Friend and Lead Me, Father. Nikt nie może słuchać Johnny'ego Casha śpiewającego te hymny ani inne w tym programie, nie odczuwając natychmiast ciepłego połączenia artyzmu i szczerości, które tak szybko uczyniły go gwiazdą. Nikt nie może słuchać bez dzielenia tej szczerości.

..::TRACK-LIST::..

1. It Was Jesus
2. I Saw a Man
3. Are All the Children In
4. The Old Account
5. Lead Me Gently Home
6. Swing Low Sweet Chariot
7. Snow in His Hair
8. Lead Me Father
9. I Call Him
10. These Things Shall Pass
11. He'll Be a Friend
12. God Will

13. I Got Stripes (1959 - Bonus Track)

..::OBSADA::..

Johnny Cash - vocals, rhythm guitar
Luther Perkins - lead guitar
Don Helms - steel guitar
Marshall Grant - bass
Marvin Hughes - piano
Buddy Harman - drums
Morris Palmer - drums on 'Lead Me Father'
The Jordanaires - backing vocals

https://www.youtube.com/watch?v=7y-NPJhZGhE
9
Zespoły / THE REPLACEMENTS - TIM (1985/2012)
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Techminator dnia Grudnia 18, 2024, 23:19:37  »
THE REPLACEMENTS - TIM (1985/2012)

Prężność amerykańskiego przemysłu rozrywkowego nie polega, jak się wydaje, na ekspansywności, ale na stabilności. Jeżeli brytyjska muzyka targana jest rewolucyjnymi burzami czy nękana suszami stagnacji (ot, choćby teraz) to Jankesi niewzruszenie utrzymują się na wysokim poziomie. A co ciekawe, ten stale wysoki poziom trzymają twórcy muzyki niezależnej. Amerykanie udowadniają, że tak jak potrafią hodować wielkich czarnoskórych koszykarzy, tak również potrafią wynajdywać zdolnych artystów. W USA indie nie jest pustym terminem. Tam "indie" oznacza konkretne wytwórnie, konkretny rynek, konkretnych odbiorców. Muzyk wchodząc na ten rynek, niejako zgadza się na ograniczoną sprzedaż płyt, na niewielką promocję czy na ustaloną liczbę słuchaczy (są wyjątki, jak choćby Bright Eyes). Brytyjczycy chlubią się, że na tamtejszych listach Coldplay czy Doves rywalizują z gwiazdami R'n'B. Zgoda, ale jednocześnie zespoły takie jak South czy Six By Seven mają problemy z wydaniem płyt. Dostępność do brytyjskiej alternatywy i warunki, jakie mają młode kapele na Wyspach są nieporównywalne do tego co dzieje się w Stanach. Że dryg do muzyki masowej Amerykanie mają, udowadniali już w latach 60. (popatrzmy choćby na sukces Motown). Natomiast źródeł obecnej artystycznej pozycji ruchu "indie" za oceanem należałoby upatrywać w latach 80.

Kiedy Brytyjczycy na początku lat 80. wyraźnie próbowali łapać oddech po zadyszce, wywołanej niesamowitym tempem narzuconym przez punk i nową falę, w Ameryce obrodziło w nowe kapele, dosłownie od Atlantyku po Pacyfik. Na zachodzie amerykański punk zyskiwał hardcorowe oblicze (Dead Kennedys, Black Flag), na wschodzie grało agresywne Minor Threat czy ambitne Mission Of Burma. Miejsca dla siebie szukali również Meat Puppets, Dinosaur Jr., Minutemen i wreszcie giganci z Athens, czyli R.E.M. I właśnie z tym zespołem o miano największych tamtych czasów rywalizować będą dwie kapele z miasta, o którym powiedział jeden z komentatorów, że kojarzone jest jedynie z Kevinem Garnettem. Mowa oczywiście o Minneapolis, gdzie w 1979 doszło do założenia dwóch wspaniałych formacji: Husker Du i The Replacements. Ci pierwsi szybo zyskali pozycję kultowej grupy, choć popularnością nigdy Stipe'owi nie dorównali (co zresztą nie było wykonalne, mówimy przecież o jednej z najsłynniejszych grup w historii). The Replacements też zresztą nie, ale przez dwanaście lat działalności zdołali zapisać się na stałe w pamięci amerykańskich fanów.

Zespół początkowo nazwany The Impediments (nazwę zmieniono po incydencie, kiedy kapelę wyrzucono z jednego z pubów, w którym grali) powstał, gdy do grupy tworzonej przez Boba i Tommy'ego Stinsonów oraz Chrisa Marsa dołączył wokalista Paul Westerberg. Początkowe próby nie były zbyt udane i pierwszy, w pełni jeszcze hardrockowy album, można śmiało pominąć. Drugi album zdradzał już pewien niewątpliwy talent, jakim dysponowali The Replacements. "Hootenanny" jednak obok świetnego "Willpower" zawierało raczej wątpliwej jakości "Mr Whirly" (pastisz The Beatles polegający na połączeniu "Strawberry Fields Forever" oraz "Oh, Darling"). I tak nadszedł orwellowski rok 1984. Świat wyglądał już wtedy inaczej. W Anglii wszyscy zachwycali się The Smiths, "Rolling Stone" uznał istnienie alternatywy i przyznał "Murmur" R.E.M. tytuł najlepszego albumu 1983, no i Husker Du wydali przełomowe "Zen Arcade". Replacements nie mogli być gorsi. "Let It Be" było szokiem. Po dwóch mocno przeciętnych krążkach, Westerberg z kolegami wydali arcydzieło, awansujące ich z dnia na dzień do ekstraklasy. Nie było mowy już o hardcore'owym bezładzie czy pokracznych próbach stworzenia chwytliwej melodii. Na "Let It Be" grało wszystko. Z jednej strony było "Seen Your Video" - bezkompromisowa gitarowa jazda uwieńczona krzykiem bliższym tradycjom emo, z drugiej ballada "Androgynous" oparta o pijacki fortepian Westerberga. A po środku kilka wymiataczy jak niesamowicie melodyjne "I Will Dare", "My Favorite Thing" czy "Unsatisfied".

Replacements byli na fali wznoszącej i nie mogło to umknąć uwadze szefom wytwórni Sire. W 1985 podpisali oni kontrakt z zespołem z Minneapollis i tak pierwszy album dla większej wytwórni miał stać się faktem. Początkowo producentem "Tim" miał być Alex Chilton (ostatecznie został nim Tommy Ederlyi), eks-lider Big Star i idol Westerberga (na kolejnej płycie ukaże się nawet utwór zatytułowany "Alex Chilton"!). Big Star to zespół w Polsce znany co najwyżej dzięki This Mortal Coil, które na "It'll End In Tears" umieściło dwa covery ze wspaniałej płyty "Third/Sister Lovers". A niesłusznie, bowiem wpływ tej klasycznej kapeli na amerykańską scenę niezależną, w tym na The Replacements i R.E.M. jest porównywalny z wpływem The Byrds czy The Beach Boys.

Już otwierający "Tim" "Hold My Life" zdradza, jaką drogę obrali The Replacements. Chwytliwy, wyrazisty refren, ale przede wszystkim wygładzone brzmienie. Niektórzy właśnie w brzmieniu widzą przewagę "Let It Be". Ale to złagodzenie, szczególnie perkusji zdaje sie być usprawiedliwione ambicjami Westerberga, który coraz bardziej zaczyna dominować w zespole. Tekst odgrywa niebagatelna rolę - Paul śpiewa o bezradności: And hold my life until I'm ready to use it/ Hold my life because I just might lose it. Połączone z mocną, wychodzącą na pierwszy plan gitarą idealnie trafiał w zapotrzebowanie. Stało się jasne, że pełnię władzy ma już Westerberg, który skomponował 10 z 11 piosenek na albumie. Także nastepne "I'll Buy" czy "Kiss Me On The Bus", kolejny z przebojów kapeli. Bardzo naiwny, bardzo romantyczny kawałek nie miał już wiele wspólnego z tradycjami punkowej sceny Minneapolis. Bliższy był raczej Big Star z utworów typu "Thank Your Friends". Trzeba sobie powiedzieć, że Replacements nie byli nigdy eksperymentatorami, nie posiadali też inwencji melodycznej na miarę R.E.M. Dysponowali jednak niezwykłym talentem do tworzenia prostych, ale trafnych motywów i takich też tekstów. Na pewno sławy zespołowi dodawała otoczka wytworzona wokół grupy. Replacements znani byli z pijaństwa, niszczenia lokali i tego typu wybryków. Jednak ta bezkompromisowość nie ujawniała się w muzyce i "Tim" z powodzeniem mógł być grany w amerykańskich radiostacjach college'owych.

Właśnie termin college rock jest najczęściej używany w odniesieniu do bohaterów naszej recenzji. Lata osiemdziesiąte to złoty czas dla rozgłośni uniwersyteckich. Wtedy to fale radiowe zapełniają przeboje niezależnych zespołów. Są to zazwyczaj piosenki, które mają taki potencjał popowy, że śmiało mogłyby konkurować z hitami mainstreamowymi, jednocześnie ich artystyczny poziom jest zazwyczaj wiele wyższy. Gwiazdami eteru byli R.E.M., The Smiths, XTC, ale też właśnie The Replacements. Doskonale ten okres obrazuje fantastyczna, wydana w zeszłym roku czteropłytowa składanka "Left Of The Dial - Dispatches From The Underground". I nieprzypadkowo tytuł zapożyczyła z piosenki zespołu Westerberga. "Left Of The Dial" bowiem to autentycznie esencjonalny kawałek dla tamtego nurtu. Jak głosi legenda Westerberg napisał tę piosenkę dla swojej ukochanej, Angie Carlson z cieszącego się umiarkowaną popularnością, college-rockowego Let's Active. Sam utwór opisuje rokendrolowe życie tamtych czasów. To już nie wielkie stadiony czy wywiady dla czołowych dzienników świata. Kariera staje się niemalże rutynowa: Passin' through and it's late, the station started to fade/ Picked another one up in the very next state, a prawdziwą tragedią okazuje się niewymienienie nazwiska Angie w artykule o jej kapeli. A wszystko to dzieje się w rodzimych klimatach Georgii, San Francisco i Los Angeles. Nie byłoby największego w karierze zespołu przeboju gdyby nie niezapomniana, klasyczna melodia oraz emocjonalne, charyzmatyczne, przywodzące czasem na myśl wokal Bono wykonanie. Dziś bez wątpienia "Left Of The Dial" stoi w rzędzie obok "Teenage Riot" czy "Radio Free Europe". Smaczki "Tim" nie kończą się oczywiście jedynie na tych paru utworach. Rolę ciekawostki pełni prościutki, bezpretensjonalny "Waitress In The Sky", a "Swingin Party" udanie nawiązuje do "Androgynous", choć już bez knajpianego rysu. Znakomicie jest przez całą płytę, szczególnie tam gdzie Westerberg i spółka przypominają sobie, że potrafią i ostrzej zagrać ("Lay It Down Clown", "Bastard Of Young"). Zaskakujący finał stanowi łzawe, refleksyjne "Here Comes A Regular".

Po wydaniu "Tim" w zespole doszło do pogłębienia się pewnych różnic. Przed nagraniem "Pleased To Meet Me" z kapeli odszedł Bob Stinson. Sam album okazał się całkiem sprawnym rozwinięciem pomysłu Westerberga, ale brakowało mu siły poprzedników. Jeszcze później ukazały się nieciekawe "Don't Tell A Soul" i trochę lepsze "All Shook Down". Kapela oficjalnie przestała istnieć w 1991, kiedy to Westerberg postanowił już w całości poświęcić się karierze solowej.

The Replacements reprezentowali wiele wspaniałych stron amerykańskiego podziemia, ale także nie wyzwolili się z typowych dla tego nurtu ograniczeń. Lata istnienia zespołu idealnie ukazują początek i koniec college rocka. Współtworzyli te scenę i z niej jako ostatni schodzili. Zespół nie miałby racji bytu w latach 90., nie miał tyle siły twórczej by jak R.E.M czy Sonic Youth odnaleźć się w nowych czasach. Replacements zresztą często sięgali niemal po autoplagiaty, a paleta kolorów z jakich korzystali, choć wyrazista, była jednak uboga. Tu uwidacznia się różnica między bardzo dobrymi, a wybitnymi zespołami (których wiele nie ma). O tych drugich nigdy nie powiemy, że są typowo punkowymi, nowofalowymi, noise'owymi czy typowo brytyjskimi kapelami. O Replacements możemy śmiało powiedzieć: jeśli istnieje typowo amerykański rock, to grali go właśnie oni.

Jakub Radkowski

..::TRACK-LIST::..

1. Hold My Life 4:18
2. I'll Buy 3:20
3. Kiss Me On The Bus 2:48
4. Dose Of Thunder 2:16
5. Waitress In The Sky 2:02
6. Swingin Party 3:48
7. Bastards Of Young 3:35
8. Lay It Down Clown 2:22
9. Left Of The Dial 3:41
10. Little Mascara 3:33
11. Here Comes A Regular 4:46

..::OBSADA::..

Vocals, Guitar, Piano - Paul Westerberg
Drums, Backing Vocals - Chris Mars
Guitar - Bob Stinson
Bass - Tommy Stinson

Backing Vocals, Producer - Alex Chilton (tracks: 9)

https://www.youtube.com/watch?v=jmJ28Zmdi2k
10
Zespoły / CHEAP TRICK - THE COMPLETE EPIC ALBUMS COLLECTION (2022) [CD6: DREAM POLICE (197
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Techminator dnia Grudnia 18, 2024, 23:16:50  »
CHEAP TRICK - THE COMPLETE EPIC ALBUMS COLLECTION (2022) [CD6: DREAM POLICE (1979)]

Cheap Trick – amerykański zespół powstały w 1975 r. Ich muzyka łączyła punk-rock, pop i heavy metal. W 1977 r. grupa wydała swój pierwszy album Cheap Trick. W tym samym roku powstała druga płyta In Color.
Zespół Cheap Trick bardzo rzadko cieszył się mainstreamowym sukcesem, chociaż miał wielu miłośników, co zawdzięczał częstym trasom koncertowym i połączeniu popowych dźwięków z melodyjnością Beatlesów i energią punk rocka. Był z pewnością pierwszym zespołem grającym pop-punk. Muzyka tej formacji zyskała szczególną sławę w Japonii.
Zespół wydał łącznie ponad 20 albumów i ma na koncie takie utwory jak: „The Flame”, „Can’t Stop Falling Into Love”, „Don’t Be Cruel” czy „I Want You to Want Me”.
Od 2009 roku zespół kontynuuje tournée w oryginalnym składzie. O zespole można często znaleźć wzmianki w japońskiej prasie. Zespół często nazywany jest tam „Amerykańskimi Beatlesami”. Stan Illinois uchwalił dzień 1 kwietnia dniem Cheap Trick. Zespół zajmuje 25. pozycję na liście VH1, 100 Najlepszych Artystów Hardrockowych.

..::TRACK-LIST::..

CD 6 - Dream Police (1979):
1. Dream Police 3:53
2. Way Of The World 3:38
3. The House Is Rockin' (With Domestic Problems) 5:11
4. Gonna Raise Hell 9:20
5. I'll Be With You Tonight 3:51
6. Voices 4:22
7. Writing On The Wall 3:26
8. I Know What I Want 4:29
9. Need Your Love 7:38

Bonus Tracks:
10. The House Is Rockin' (With Domestic Problems) (Live Version) 6:16
11. Way Of The World (Live Version) 3:58
12. Dream Police (No Strings Version) 3:52
13. I Know What I Want (Live Version) 4:44

..::OBSADA::..

Robin Zander - lead vocals, rhythm guitar
Rick Nielsen - lead guitar, backing vocals, lead vocals (middle eight) on 'Dream Police'
Tom Petersson - bass guitar, backing vocals, lead vocals on "I Know What I Want"
Bun E. Carlos - drums, percussion

Additional musicians:
Jai Winding - organ, piano, keyboards, Synth
Steve Lukather - guitar on 'Voices'

https://www.youtube.com/watch?v=OPemyipJzAM
Strony: [1] 2 3 ... 10